Zysk a gotówka na koncie: dlaczego rentowna firma może zbankrutować
Księgowość mówi, że firma zarobiła w tym roku 300 tysięcy złotych. Na koncie bankowym jest 12 tysięcy. Za dwa tygodnie trzeba zapłacić pensje. To nie jest błąd w księgach. To najczęstszy powód, dla którego rentowne firmy padają: zysk i gotówka to dwie różne rzeczy, a wielu przedsiębiorców odkrywa to dopiero, gdy jest już za późno.
Zysk to nie to samo co gotówka na koncie
Zysk liczy się w momencie wystawienia faktury, nie w momencie wpływu pieniędzy. To zasada memoriałowa, obowiązkowa w księgowości. Sprzedałeś towar za 100 tysięcy złotych z 60-dniowym terminem płatności? Ten przychód trafia do rachunku zysków i strat już dziś, chociaż pieniędzy na koncie zobaczysz dopiero za dwa miesiące.
Gotówka działa inaczej. Liczy się to, co faktycznie wpłynęło i wypłynęło z rachunku bankowego. Można mieć świetny wynik finansowy na papierze i jednocześnie nie mieć czym zapłacić za prąd, wynajem czy pensje, bo cała ta zarobiona kwota siedzi w niezapłaconych fakturach, zapasach albo w maszynach, które właśnie kupiłeś.
Ważne: upadłość nie bierze się ze strat. Bierze się z braku gotówki na pokrycie bieżących zobowiązań. Firma może być rentowna na papierze przez lata i zbankrutować w ciągu kilku tygodni, bo zabraknie jej fizycznych pieniędzy na koncie.
Cztery pułapki, które zamieniają zysk w pustą kasę
1. Faktury z odroczonym terminem płatności
Klienci coraz częściej wymuszają terminy 30, 60 albo 90 dni. Wystawiasz fakturę, wykazujesz przychód i zysk, ale gotówka wpłynie dopiero za kilka miesięcy. W tym czasie musisz płacić dostawcom, pracownikom i ZUS-owi na bieżąco. Im więcej sprzedajesz na takich warunkach, tym więcej gotówki masz zamrożonej w należnościach, zamiast na koncie.
2. Podatek od zysku, którego jeszcze fizycznie nie masz
Urząd skarbowy liczy podatek dochodowy od zysku memoriałowego, czyli od wystawionych faktur, a nie od tego, co faktycznie wpłynęło na konto. Jeśli sprzedajesz z odroczonym terminem płatności, możesz być zobowiązany zapłacić PIT lub CIT od pieniędzy, których klient jeszcze ci nie oddał. To samo dotyczy VAT-u przy niektórych rozliczeniach. Podatek trzeba zapłacić w terminie, niezależnie od tego czy gotówka już do ciebie dotarła.
3. Zapasy i inwestycje zjadają gotówkę
Kupujesz towar na magazyn, żeby zrealizować kolejne zamówienia. Kupujesz maszynę, żeby zwiększyć moce produkcyjne. Te wydatki wypływają z konta natychmiast, ale w rachunku zysków i strat rozkładają się na lata (amortyzacja) albo w ogóle nie są widoczne jako koszt, dopóki towar się nie sprzeda. Firma może mieć magazyn pełen wartościowego towaru i jednocześnie pusty rachunek bankowy.
4. Sam wzrost pożera więcej gotówki, niż generuje zysku
To najbardziej paradoksalna pułapka. Firma rośnie, zamówień przybywa, zysk na papierze wygląda coraz lepiej. Ale każde nowe zamówienie trzeba sfinansować z góry: surowce, dodatkowi pracownicy, większy magazyn. Klient zapłaci dopiero za 60 dni, a koszty trzeba pokryć dziś. Im szybszy wzrost, tym większa dziura w gotówce. Firmy najczęściej bankrutują nie wtedy, gdy idzie im źle, tylko wtedy, gdy rosną za szybko względem swoich zasobów gotówkowych.
Przykład liczbowy: rentowna firma bez gotówki
Firma budowlana kończy rok z takim wynikiem:
- Przychody: 3 000 000 zł
- Koszty: 2 700 000 zł
- Zysk brutto: 300 000 zł
- CIT (19%): 57 000 zł
- Zysk netto: 243 000 zł
Na papierze wygląda to świetnie. Problem w tym, że firma pracuje głównie z dużymi klientami, którzy płacą z 60-dniowym opóźnieniem. Na koniec roku w niezapłaconych fakturach zamrożone jest 500 000 zł. Fizycznie na koncie firma ma 40 000 zł.
Co się dzieje dalej:
Urząd skarbowy chce 57 000 zł CIT, niezależnie od tego czy klienci już zapłacili.
Firma ma na koncie 40 000 zł.
Trzeba jeszcze pokryć pensje, ZUS i płatności dla podwykonawców na bieżący miesiąc.
= firma rentowna, ale bez gotówki na spłatę bieżących zobowiązań
To nie jest firma źle prowadzona. To firma, która sprzedaje więcej niż jej konto może udźwignąć przy takich terminach płatności. Bez dostępu do gotówki zamrożonej w tych 500 000 zł należności, może nie zapłacić pensji w terminie, mimo że na papierze zarabia.
Jak rozpoznać problem, zanim będzie za późno
Sam rachunek zysków i strat nie wystarczy. Warto regularnie patrzeć na kilka innych rzeczy:
- Prognoza cash flow na kilka tygodni do przodu: ile gotówki realnie wpłynie i wypłynie z konta, a nie ile wynosi zysk księgowy.
- Wiek należności: ile pieniędzy siedzi w fakturach po terminie płatności i jak długo tam siedzi.
- Wskaźniki płynności: Quick Ratio i Cash Ratio pokazują, czy firma jest w stanie pokryć bieżące zobowiązania bez sprzedaży zapasów czy czekania na klientów.
- Tempo wzrostu należności względem tempa wzrostu sprzedaży: jeśli należności rosną szybciej niż sprzedaż, gotówka zamraża się coraz bardziej.
Więcej o liczeniu tych wskaźników piszemy w artykule o zarządzaniu cashflow w firmie.
Jak wyjść z pułapki zysku bez gotówki
Rozwiązanie nie polega na tym, żeby sprzedawać mniej albo odmawiać klientom odroczonych terminów płatności, bo w wielu branżach to standard, którego nie da się ominąć. Chodzi o to, żeby przyspieszyć dostęp do gotówki, która firmie już się należy.
Faktoring zamienia wystawione faktury na gotówkę niemal od razu, zamiast czekać 30, 60 czy 90 dni na przelew od klienta. Firma dostaje 80 do 95% wartości faktury w ciągu 24 do 48 godzin od jej wystawienia, a resztę po zapłacie klienta, pomniejszoną o prowizję. Dzięki temu zysk księgowy zaczyna odpowiadać realnej gotówce na koncie, bez zaciągania kredytu i bez czekania.
W sytuacjach, gdy firma ma podpisany kontrakt, ale potrzebuje gotówki jeszcze przed jego rozliczeniem, na przykład na start dużego projektu budowlanego, sprawdza się finansowanie pod kontrakt: zabezpieczeniem jest sam kontrakt lub cesja wierzytelności, a nie nieruchomość. Firma dostaje środki na realizację zamówienia, zanim klient zapłaci choćby złotówkę.
W przypadku większych inwestycji, na przykład zakupu nieruchomości albo sfinansowania okresu przejściowego przed spłatą dużej należności, rozwiązaniem bywa pożyczka pod zastaw nieruchomości. To finansowanie pomostowe, które pozwala przetrwać moment, w którym zysk już jest, ale gotówka jeszcze nie dotarła.
Praktyczna wskazówka: jeśli regularnie musisz pilnować terminu zapłaty podatku i zastanawiasz się, czy wystarczy pieniędzy na koncie, to sygnał, żeby sprawdzić faktoring, zanim problem się pogłębi. Rozwiązanie tego typu kosztuje mniej niż kredyt kupiecki, którego udzielasz swoim klientom za darmo, czekając na przelew.
Najczęściej zadawane pytania
Tak. Zysk to kategoria księgowa, liczona w momencie wystawienia faktury, a nie w momencie wpływu pieniędzy. Firma może wykazywać zysk i jednocześnie nie mieć czym zapłacić pensji, ZUS-u czy dostawców, jeśli gotówka jest zamrożona w niezapłaconych fakturach. To najczęstsza przyczyna upadłości rentownych firm.
Podatek dochodowy (PIT lub CIT) liczy się od zysku memoriałowego, czyli od wystawionych faktur, niezależnie od tego czy klient już zapłacił. Jeśli firma sprzedaje z odroczonym terminem płatności, może być zobowiązana zapłacić podatek od pieniędzy, których fizycznie jeszcze nie otrzymała.
Wzrost kosztuje z góry: więcej surowców, więcej pracowników, więcej faktur wystawionych z odroczonym terminem płatności. Firma wydaje gotówkę na obsługę nowych zamówień, zanim klienci za nie zapłacą. Im szybszy wzrost, tym większa dziura w gotówce, mimo rosnącego zysku na papierze.
Faktoring zamienia wystawione faktury na gotówkę niemal od razu, zamiast czekać 30, 60 czy 90 dni na zapłatę od klienta. Firma odzyskuje płynność bez zaciągania kredytu i bez czekania na zapłatę, co pozwala normalnie płacić bieżące zobowiązania mimo długich terminów płatności.
Zysk masz, ale gotówki brakuje? Sprawdź, czy faktoring rozwiąże Twój problem.
Sprawdź faktoring dla swojej firmy →